Wojna w Ukrainie pokazała światu potęgę bezzałogowców w powietrzu i na lądzie. Równolegle, z dala od blasku kamer, toczy się inna, cichsza rewolucja – na morzach i w oceanicznych głębinach. Bezzałogowe systemy morskie (UMS – uncrewed maritime systems) obiecują zmienić reguły gry: mogą prowadzić długotrwały zwiad, polować na miny w niebezpiecznych wodach czy śledzić okręty podwodne bez narażania życia marynarzy. To wizja floty tańszej w utrzymaniu, liczniejszej i zdolnej do podejmowania ryzyka, na które nie możemy sobie pozwolić w przypadku jednostek załogowych.
W obliczu tych obietnic pojawia się pytanie, które zadają sobie dziś dowództwa marynarek wojennych na całym świecie: jak skutecznie przekuć technologiczną nowinkę w realną, wojskową zdolność bojową? Najnowsze, wnikliwe badanie naukowe pokazuje, że odpowiedź jest znacznie bardziej złożona niż samo kupienie i zwodowanie nowoczesnego sprzętu. Technologia jest zaledwie jednym z elementów układanki.
Zdolność bojowa to nie gadżet, to system socjotechniczny
Kluczem do zrozumienia tego wyzwania jest porzucenie myślenia o zdolności wojskowej jako o sumie posiadanych okrętów, samolotów czy czołgów. Zgodnie z ustaleniami badania, zdolność wojskowa to umiejętność systemu socjotechnicznego do rozwiązywania zadań militarnych w określonych warunkach i środowisku.
Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że sam bezzałogowy okręt jest bezużyteczny. Jego potencjał ujawnia się dopiero wtedy, gdy rozumiemy go jako część złożonego ekosystemu. Badanie proponuje rewolucyjny, trójwarstwowy model, który pozwala przeanalizować każdy aspekt tej układanki.
| Warstwa systemu | Co się na nią składa? | Kluczowe pytanie |
| 1. Technologia | Sam statek bezzałogowy, jego czujniki, napęd, systemy komunikacji, oprogramowanie, poziom autonomii. | Co ta maszyna technicznie potrafi i jakie ma ograniczenia? |
| 2. System socjotechniczny | Ludzie (operatorzy, analitycy, dowódcy), organizacja (struktura dowodzenia, procedury), interakcje z innymi jednostkami (załogowymi i bezzałogowymi). | Jak ludzie i organizacja muszą się zmienić, aby efektywnie wykorzystać tę technologię? |
| 3. Nadzór i zarządzanie | Doktryna, prawo (np. prawo morza), regulacje, względy etyczne, zaufanie, odpowiedzialność. | Na jakich zasadach i komu możemy pozwolić na użycie tej technologii? Kto ponosi odpowiedzialność? |
Prawdziwa innowacja wojskowa nie polega na prostym zastąpieniu starej technologii nową. Polega na świadomym przeprojektowaniu wszystkich trzech warstw.
Warstwa pierwsza: technologia, czyli co potrafi maszyna
Na tym poziomie skupiamy się na samym sprzęcie. Bezzałogowe systemy morskie mogą pełnić różne funkcje:
- Działania przeciwminowe (MCM): Wykrywanie i neutralizacja min morskich.
- Działania wywiadowcze, obserwacyjne i rozpoznawcze (ISR): Długotrwałe patrolowanie wyznaczonych akwenów.
- Walka z okrętami podwodnymi (ASW): Tworzenie barier akustycznych i tropienie wrogich jednostek.
Technologia ma jednak swoje twarde ograniczenia. Najważniejszym jest fizyka. Fale elektromagnetyczne, na których opiera się nasza komunikacja (Wi-Fi, GPS, radio), bardzo słabo rozchodzą się w wodzie. Oznacza to, że podwodny dron jest w dużej mierze odcięty od świata i musi polegać na znacznie wyższym poziomie autonomii niż jego nawodny czy latający odpowiednik. Wybór technologii komunikacji i nawigacji bezpośrednio wpływa na to, jakie zadania i jak skrycie może wykonywać dana jednostka.
Warstwa druga: człowiek i organizacja, czyli pułapka „technologicznego skrótu”
To najważniejsza i najczęściej pomijana warstwa. Badanie naukowe ostrzega przed tzw. „technologicznym skrótem” – sytuacją, w której siły zbrojne kupują nową technologię i próbują ją wcisnąć w stare struktury i procedury. To prosta droga do porażki.
Wprowadzenie bezzałogowców wymaga fundamentalnej zmiany organizacyjnej. Zamiast scentralizowanego dowodzenia pojedynczymi, dużymi okrętami, pojawia się potrzeba zarządzania rojem mniejszych, współpracujących jednostek. To z kolei rodzi pytania:
- Kto ma analizować ogromne ilości danych przesyłanych przez drony?
- Jak szkolić operatorów, którzy jednocześnie są marynarzami, informatykami i analitykami?
- Jak przeprojektować strukturę dowodzenia, aby podejmować decyzje w oparciu o informacje z wielu autonomicznych źródeł?
Zdolność bojowa nie rodzi się z samej maszyny, ale z interakcji między technologią, człowiekiem i całą organizacją. To system naczyń połączonych.
Warstwa trzecia: zaufanie i zasady, czyli kto za to odpowiada
Ostatecznie każda technologia wojskowa musi działać w ramach prawa i zasad etycznych. W przypadku systemów autonomicznych na pierwszy plan wysuwa się kwestia zaufania i odpowiedzialności.
- Aspekty prawne: Czy autonomiczny statek musi w pełni przestrzegać Międzynarodowych przepisów o zapobieganiu zderzeniom na morzu (COLREGs)? Kto jest prawnie odpowiedzialny za jego działania – programista, operator czy dowódca misji?
- Aspekty etyczne: Czy możemy zaufać maszynie na tyle, by pozwolić jej samodzielnie podjąć decyzję o użyciu uzbrojenia? Jak zapewnić tzw. efektywną kontrolę ludzką (meaningful human control), gdy statek operuje setki kilometrów od operatora, z opóźnioną lub zerwaną komunikacją?
Badanie jednoznacznie stwierdza, że zaufanie jest walutą, od której zależy powodzenie całego przedsięwzięcia. Musimy ufać, że technologia zadziała zgodnie ze specyfikacją, że system socjotechniczny użyje jej do właściwych celów, i że całość będzie działać w zgodzie z naszymi wartościami prawnymi i etycznymi. Co ciekawe, psychologia pokazuje, że błąd popełniony przez maszynę oceniamy znacznie surowiej niż identyczny błąd popełniony przez człowieka. To stawia poprzeczkę zaufania dla systemów autonomicznych niezwykle wysoko.
Myślenie w kategoriach zdolności, a nie tylko systemów
Główny wniosek płynący z badania jest rewolucyjny w swojej prostocie: siły zbrojne muszą przejść od myślenia w kategoriach cyklu życia systemu (planowanie, zakup, eksploatacja i wycofanie pojedynczego okrętu) do myślenia w kategoriach cyklu życia zdolności (jak w perspektywie dekad zapewnić zdolność do kontroli szlaków morskich czy obrony wybrzeża).
Taka perspektywa pokazuje, że zakup nawet najlepszego drona to dopiero początek. Prawdziwa praca polega na równoległym rozwijaniu doktryny, struktur organizacyjnych, szkolenia, personelu i infrastruktury. Rozwój zdolności to nie jest robienie tego samego, co wcześniej, tylko przy użyciu innej technologii. To świadome tworzenie zupełnie nowego, spójnego systemu bojowego, w którym technologia jest tylko jednym z komponentów.
Pomysł na doktorat na podstawie przedstawionego badania
Tytuł: Efektywna kontrola ludzka (MHC) w złożonych scenariuszach bojowych: analiza socjotechniczna procesów decyzyjnych dla autonomicznych systemów podwodnych w warunkach zakłóconej komunikacji i niepełnych danych.
Opis problemu badawczego: Przedstawione badanie tworzy ramę koncepcyjną dla analizy zdolności wojskowej jako systemu socjotechnicznego. Doktorat stanowiłby pogłębione studium przypadku najbardziej wymagającego elementu tej układanki – warstwy nadzoru i zarządzania w ekstremalnych warunkach. Badanie koncentrowałoby się na symulacji i analizie procesów decyzyjnych operatorów i dowódców zarządzających rojem autonomicznych pojazdów podwodnych (AUV) podczas misji w środowisku o silnym przeciwdziałaniu elektronicznym (zakłócanie, zrywanie łączności). Celem byłoby zidentyfikowanie granicznych warunków, w których efektywna kontrola ludzka jest jeszcze możliwa, oraz opracowanie nowych modeli interakcji człowiek-maszyna i procedur operacyjnych, które maksymalizują zaufanie i minimalizują ryzyko katastrofalnych błędów w warunkach maksymalnej niepewności. Praca łączyłaby inżynierię systemów, kognitywistykę oraz studia nad bezpieczeństwem.