Bez kategorii

Czy ja w ogóle jestem naukowcem? O walce z poczuciem bycia „wiecznym studentem”

Znasz to? To uczucie. Ktoś na imprezie, jakiś wujek przy świątecznym stole, pyta z uśmiechem: „To czym ty się teraz zajmujesz?”. I w głowie masz pustkę. Totalną. Przez ułamek sekundy przelatuje ci przez myśl cała ta góra książek, te setki godzin w laboratorium czy archiwum, te nieprzespane noce nad analizą danych. A i tak z twoich ust wychodzi coś w stylu: „Aaa, piszę doktorat”.

I od razu czujesz, jak twoja odpowiedź zawisa w powietrzu. Jakby była niepełna. Jakbyś powiedział „jestem na takim dłuższym kursie”. W głowie dodajesz resztę: „Jestem tylko doktorantem. Wiecznym studentem”.

Jeśli wiesz, o czym mówię, to chcę ci powiedzieć jedno: nie jesteś sam. To nie jest twoja osobista wada. To jest jakaś dziwna, niepisana część tej całej drogi. Cichy kryzys tożsamości, który dopada ludzi, którzy są przecież cholernie inteligentni i ambitni. I jeśli to zignorujesz, to cię zje. Zje ci motywację, wpędzi w odkładanie wszystkiego na później i sprawi, że zaczniesz myśleć o rzuceniu tego wszystkiego.

Dlatego musimy o tym pogadać. O tym, skąd to się bierze i jak z tym walczyć. Na długo przed tym, zanim ten upragniony skrót „dr” pojawi się przed twoim nazwiskiem.

Skąd się bierze to poczucie, że jesteś oszustem?

To nie bierze się z powietrza. Cały ten system studiów doktoranckich zdaje się być zaprojektowany tak, żebyś czuł się… dziwnie.

  • Jesteś studentem czy pracownikiem? No właśnie. Z jednej strony masz legitymację i zniżkę na pociąg. Z drugiej, oczekuje się od ciebie, że będziesz prowadzić własne, oryginalne badania, publikować, jeździć na konferencje i uczyć innych. Społeczeństwo widzi w tobie studenta, a uczelnia oczekuje naukowca. A ty stoisz pośrodku tego wszystkiego i nie wiesz, kim właściwie jesteś.
  • Relacja mistrz-uczeń. Twój promotor to autorytet. Ktoś, kto już jest po drugiej stronie. A ty jesteś tym, który się uczy. To naturalne, ale ta dynamika może cię trzymać w poczuciu bycia wiecznym podopiecznym, a nie kimś, kto ma prawo mieć własne zdanie i kwestionować to, co zastał.
  • Nagrody nie ma na horyzoncie. Świat działa na zasadzie szybkich efektów. Robisz coś, dostajesz wynik. A ty? Ty pracujesz nad jednym, gigantycznym projektem przez lata. Przez długi czas jedynym dowodem twojej pracy jest rosnąca liczba plików na dysku. Łatwo wtedy poczuć, że stoisz w miejscu, podczas gdy reszta świata pędzi do przodu.
  • Ciągłe porównywanie się. To chyba najgorsze. Patrzysz na CV profesorów, na kolegę, który właśnie dostał grant, na kogoś, kto opublikował artykuł w świetnym czasopiśmie. I w głowie kołacze się jedna myśl: „Co ja tu robię? Nigdy im nie dorównam”. I właśnie wtedy, w tej szczelinie, rodzi się to paraliżujące poczucie, że jesteś tylko pretendentem. Że udajesz.

Dobra, to co z tym zrobić?

Tożsamości naukowej nie dostaje się w prezencie razem z dyplomem. Trzeba ją sobie zbudować. Samemu. Krok po kroku. Musisz zacząć myśleć i działać jak naukowiec, zanim papier potwierdzi, że nim jesteś.

1. Zmień język, którym o sobie mówisz.

To, jak o sobie myślisz, ma ogromne znaczenie. Przestań mówić, że „piszesz doktorat”. Zacznij mówić, że „prowadzisz badania”. To mała zmiana, a robi wielką różnicę.

Jak myśli „wieczny student”Jak myśli badacz
„Muszę się tego wszystkiego nauczyć.”„Tworzę nową wiedzę. To jest mój wkład.”
„Boję się odezwać, bo powiem coś głupiego.”„Moje pytania są częścią procesu. One popychają naukę do przodu.”
„Promotor to mój szef.”„Promotor to mój mentor, partner w dyskusji.”
„Jestem tylko doktorantem.”„Jestem naukowcem na wczesnym etapie kariery.”

2. Zacznij działać jak naukowiec. Nie czekaj na pozwolenie.

Tożsamość buduje się przez działanie.

  • Publikuj. Nie musi to być od razu artykuł, który zmieni świat. Napisz rozdział do książki. Wyślij tekst na jakąś konferencję. Każdy opublikowany tekst to materialny dowód. Coś, co możesz wziąć do ręki i powiedzieć: „To jest moje. Ja to stworzyłem”.
  • Jeździj na konferencje. Nie traktuj tego jak zła koniecznego. To szansa. Zobaczysz, że ci wszyscy wielcy badacze to też ludzie. Możesz z nimi pogadać, zadać pytanie, poczuć, że jesteś częścią tej samej, międzynarodowej rozmowy.
  • Przejmij inicjatywę. Poprowadź zajęcia. Zorganizuj seminarium. Zostań ekspertem od swojej małej działki i zacznij się tą wiedzą dzielić.
  • Stwórz swoją cyfrową wizytówkę. Załóż profil na ResearchGate czy Academia.edu. Niech świat zobaczy, nad czym pracujesz. Niech to pracuje na twój wizerunek, nawet kiedy śpisz.

Twoja praca doktorska to nie jest jakaś przerośnięta magisterka. To jest twój pierwszy, wielki, samodzielny projekt. Dowód na to, że potrafisz myśleć, rozwiązywać problemy i tworzyć coś nowego. Jesteś architektem wiedzy, nie uczniem odrabiającym zadanie domowe.

Jeśli czujesz, że to wszystko cię przytłacza, że to poczucie bycia oszustem paraliżuje cię i nie pozwala ruszyć z miejsca – nie wahaj się szukać wsparcia. Czasem rozmowa z kimś, kto patrzy na to z boku, z kimś doświadczonym, potrafi zdziałać więcej niż kolejny miesiąc samotnej walki. My jesteśmy od tego, żeby pomóc ci nie tylko napisać pracę, ale przejść przez całą tę przemianę. Od ambitnego studenta do pewnego siebie naukowca.


Publikacje i badania wykonane przez nas

  • Analiza czynników stresogennych i syndromu wypalenia zawodowego wśród pracowników akademickich na różnych etapach kariery.
  • Wpływ relacji mentoringowej między promotorem a doktorantem na efektywność i satysfakcję z procesu badawczego.
  • Rola nieformalnych sieci wsparcia i grup rówieśniczych w przeciwdziałaniu izolacji społecznej w środowisku akademickim.
  • „Od laboratorium do mediów”: badanie barier i dobrych praktyk w komunikacji naukowej i popularyzacji wyników badań.
  • Analiza ścieżek kariery absolwentów studiów doktoranckich poza środowiskiem akademickim.

#doktorat ; #syndromoszusta ; #wypaleniezawodowe ; #karieranaukowa ; #tożsamośćnaukowa

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *